zastanawiam się, kiedy zgnijecie od tych chorych pretensji do całego świata. wybieracie duszący, gwałtowny wstrząs nieuzasadnionej zawiści, aniżeli czyste i kojące próby zrozumienia. wasza urojona wizja świata staje się bardziej rzeczywista niż niebo za oknem. przytłacza was duchowe ubóstwo i już nic nie czujecie- wam się jedynie wydaje. zamiast żyć, odzieracie się z wolności...
kontrola
***
czasami między ludźmi wznosi się mur oskarżeń
i nikt nie potrafi go obalić.
słowo my z czasem staje się niesamowicie ważne.