Sorry Szymon, nie mogłem się powstrzymać
Radykalizm jest zły. Chyba, że jest to radykalizm moralny. W tej kwestii nie ma kompromisów. Jeśli szukasz wymówki - okazujesz słabość. Nikt nie powiedział, że trzymać się Przykazań będzie łatwo. Ale tylko przestrzeganie ich doprowadzi Cię do pełni szczęścia.
Jeżeli moralność chrześciajńska nie ma dla Ciebie wartości, najpewniej szukasz własnej. Dla jednych czymś, czego trzeba zawsze bronić, jest demokracja. Dla innych - tolerancja. W skrajnych przypadkach - to co podpasuje.
Np. dla Kazimiery Szczuki. Ostatnio zarzucono jej, że z premedytacją uderzyła mężczyznę na ulicy. Odpowiedziała, że miała do tego pełne prawo, bo została obrzucona ostrymi wulgaryzmami. Jakie to usprawiedliwienie? Ano takie, że jak ktoś postępuje nieuczciwie, to my też możemy. Że niby 'niewygodny ciężar zasad etycznych' spada z naszych pleców jak za dotknięciem czarodziejskiej rożdżki? Gdyby przyznała się do błędu - wszystko byłoby OK. Ale nie, zero skruchy.
Jakie znaczenie mają dywagacje jajogłowych na temat realizmu klasycznego w podejmowaniu decyzji w stosunkach międzynarodowych, jeśli o 100% decyzji decydują emocje? Po ch** karzą mi czytać te angolskie artykuły, z którymi problem mają nawet brytyjscy studenci.. Trza napisać jaka jest prawda! Ale mi się nie chce i szkoda czasu.
Kiedy myślisz co zrobić na obiad, wybierasz to co lubisz, albo to co jest zdrowe. Lubienie to emocja, a chęć bycia zdrowym to potrzeba dobrego samopoczucia (czyli też emocja). Zastanawiając się czy iść na imprezę czy zostać w domu i się uczyć, ważysz emocje. Jeśli większa jest chęć zabawy, idziesz w bal. Jeśli większy jest strach przed niezaliczeniem, uczysz się. No, chyba że lubisz, albo chcesz mieć po prostu dobre oceny. A po co je mieć?
- żeby dostać się na Erasmusa (emocja: chęć przeżycia przygody)
- żeby dostać stypendium (emocja: żądza zaspokojenia potrzeb materialnych)
- żeby mieć reputację wśród rówieśników (emocja: żądza bycia ważnym)
- żeby mama była z Ciebie zadowolona (emocja: potrzeba dawania szczęścia bliskim)
Nie ma więc czegoś takiego, jak decydowanie mózgiem. Myślisz całym sobą, AMINOKWASAMI, których głodne są Twoje komórki.
I to dlatego mówisz, że nie ma na świecie większej przyjemności od tej, która daje mężczyźnie kobieta :)