Joss Stone. Warszawa. Klub Palladium.
I co tu dużo mówić, tfu pisać? Niesamowita Joss, która jak zawsze weszła na scenę boso,
cudowny glos, który brzmi jeszcze lepiej na żywo niż na płytach,
wraz z chórkiem i resztą zespołu z pewnością oczarowała wszystkich, mnie także.
Przyszła nawet z własnym czajnikiem i herbatą xD
Mnóstwo energii, uśmiechu, śmiechu także xD {Don't play with me} podczas naszego 'spiewania' aaahaaoooh
i Right To Be Wrong na koniec, (h)ah.
i mamy białą różę, którą rzuciła ! tzn. ja mam róże a Ania łodyge, bo mi złamała :<
i mamy autografy zespołu i zdjęcie z nimi i autograf Joss na plakacie, na który po godzinie się doczekaliśmy ;D
a w ogole warszawa nie jest taka zła, mimo, że wychodząc z centralnego do złotych tarasów, które są obok szłam pół godziny <ok>
i wcale nie szukaliśmy prawie godzinę Prawie hotelu na Międzylesiu między lasem, bo my się pytamy o drogę tylko wybranych, a że takich było malo...xD
do klubu też trafiłyśmy dość okrężną drogą, ale to nie moja wina, ze gps w moim telefonie jest niedokładny!
będziesz miała ciekawe wspomnienia 'zmieniałam sznurówki pod pałacem kultury'
greenpeace nie chciał podejść do nas, podeszłyśmy my do niego, bo czego się nie robi dla jednego numeru... xD
spotkałysmy też Fina, który wyglądał prawie jak Roar
-ja jeszcze będę słodzić. <haha>
thank you my little american girl :)
I'm feeling wings though I've never flown
25/07/2009 2:03:12
22/07/2009 22:47:26
19/07/2009 23:05:48
18/07/2009 2:35:24
15/07/2009 22:59:37
19/06/2009 17:55:58
09/06/2009 19:20:11
08/06/2009 23:59:27
Wszystkie wpisymiscreant
horny
photoblog
dairin
iksnawias
toniandszysza
ownerless
athuda
Wszyscy znajomi